czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 14

Zostawiłam Barbarę w spokoju i z głową pełną dziwnych myśli złapałam taksówkę. Drżącym głosem powiedziałam kierowcy adres niejakiej Anne Styles. Wyjęłam z torby zerówki i założyłam je na siebie. Jechaliśmy jakąś zatłoczoną ulicą, aż wyjechaliśmy na dużo spokojniejsze drogi. Samochód zatrzymał się po czasie, który wydawał się być wiecznością. Zapłaciłam kierowcy za jazdę i wyszłam z samochodu. Drżącą dłonią zapukałam do drzwi. Otworzyła mi średniego wzrostu kobieta o szerokim uśmiechu. Była porażająco podobna do Harry'ego. Czarne włosy miała spięte w luźnego koka, a jej oczy badały moją twarz jakby próbowała mnie skojarzyć. W końcu spytała:

- W czym mogę pomóc?

- Dzień dobry, jestem studentką dziennikarstwa. Mam napisać artykuł, żeby zaliczyć egzamin końcowy, który poprzednio oblałam. Mogłabym pani zadać kilka pytań?

Kobieta spojrzała na mnie nie pewnie ale skinęła głową i wpuściła mnie do środka. Zaprowadziła mnie do salonu i zaproponowała herbatę, której grzecznie odmówiłam.

- Więc o co chce pani spytać?

- Głównie o Gemmę Styles- wyznałam wyjmując z torby notes i długopis. Kobieta skinęła głową ze zrozumieniem.

- Więc co się z nią stało?

- Nie wiadomo...Pewnego wieczoru kiedy odwiedził ją jej narzeczony była wściekła. Wyszła jakieś pół godziny po nim i zaginęła. Więcej jej nie zobaczyłam. Policja powiedziała, że może po prostu zerwała kontakt z rodziną, ale... ona taka nie była. Zawsze miła i uczynna, nie zrobiłaby czegoś takiego.

- Dobrze..- powiedziałam- A jej stosunki z rodzeństwem.

- Świetnie się dogadywali ale do czasu. Jakieś dwa lata przed jej zaginięciem kiedy zaczęła się spotykać z Lou jej kontakty z Harrym strasznie się pogorszyły.

''Z Lou'' to zabawne. Lou jak Louis...chwila.

- Z jakim Lou, jeśli można wiedzieć- powiedziałam ściśniętym głosem.

- Louisem Tomlinsonem- odrzekła, a moje serce stanęło.

- Byli zaręczeni?

- Tak, przez rok. Planowali ślub. Nie wiem o co się wtedy pokłócili ale to chyba przekreśliło ich związek- wyznała.

- Ma pani moze jakieś jej zdjęcie. Dobrze by było gdybym je dołączyła- skłamałam. Pani TSyles skinęła głową i wyszła z salonu. Wróciła po chwili z zdjęciem w ręku.

- Tego akurat mam dwie sztuki. Proszę, jesteśmy tu razem- wręczyła mi zdjęcie- Coś jeszcze chce pani wiedzieć?

- Dziękuję. Chyba wiem wystarczająco. Dziękuję pani bardzo- wstałam i posłałam kobiecie lekki uśmiech.

Odwzajemniła gest i odprowadziła mnie do drzwi. Ponownie wezwałam taksówkę i kazałam się odwieźć do centrum Londynu. Zaczynało się powoli ściemniać. Wyjęłam telefon i wysłałam sms do Barbary z pytaniem czy mogłabym u niej przenocować. Zdziwiło mnie bardzo, że się zgodziła bo w końcu zna mnie jeden dzień, ale czy mnie coś jeszcze może zaskoczyć?


~~~~~~~~
Mamy 14 ♥ Nie będę się tutaj rozpisywać. Chcę tylko życzyć Wam wspaniałych i szczęśliwych świąt w rodzinnym gronie. Pozdrawiam :)

środa, 16 kwietnia 2014

poniedziałek, 10 marca 2014

Bardzo ważna sprawa

Miał być zwiastun..będą dwa. Do głowy wpadły mi dwa pomysły więc oba zrealizowałam. Mam nadzieję, że spodoba wam się choć jeden i będziecie w stanie zagłosować. Możecie to robić w komentarzach oraz ankiecie tam z boku. Uprzejmie informuje, że (jeśli nie zmienię zdania) oba powinny być opublikowane, tylko to, które wygra głosowanie będzie pierwsze.  Do zobaczenia ♥

Co trzeba zapamiętać:
1. Nie głosujesz na zwiastun tylko na historię, którą przedstawia.
3. Wybaczcie muzykę ale przyczepili się o prawa autorskie.

Zwiastun- Lies

Zwiastun- Confusing Story


(co do CS- nie twierdzę, że faktycznie są trzy siostry Calder, pasuje mi to do fabuły także bez hejtu.)

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 13

Siedziałam własnie na szwedzkim lotnisku MMX kiedy mój telefon zawibrował. Sięgnęłam go z kieszeni, zdążyłam tylko przeczytać, ze ktoś zaprasza mnie do znajomych i automatycznie potwierdziłam. Jeszcze nigdy ktokolwiek obcy nie zaprosił mnie do znajomych więc czemu tym razem miałoby tak być? Po krótkiej chwili przyszła wiadomość.

Gdzie ty się podziewasz?! 

Podniosłam brwi z zaskoczenia i sprawdziłam kto wysłał wiadomość-Zayn Malik. Ten to jest dopiero przebiegły. Postanowiłam go zignorować.

Nie jestem idiotą widzę, że jesteś online. Poza tym wyświetla mi się, ze przeczytałaś tą wiadomość więc odpisz.

Westchnęłam głośno i wyłączyłam telefon. Schowałam go do torby podręcznej i ruszyłam w kierunku odprawy celnej.

~*~

Byłam niezmiernie szczęśliwa kiedy wylądowałam w Londynie. Tak mi brakowało tego miasta. Uśmiechnęłam się do siebie. Sprawdziłam jeszcze raz adres niejakiej Barbary i wsiadłam w pierwsza lepsza taksówkę. Dojechałam na miejsce czyli przed dużą kamienicą z czerwonej cegły. Wdrapałam się po schodach na pierwsze piętro i zapukałam do drzwi z numerem 3. Otworzył mi jakiś chudy i wysoki mężczyzna z kręconymi, blond włosami.

- Zastałam może Barbarę?- spytałam nie pewnie. 

Chłopak uśmiechnął się ciepło i pokręcił głową.

- Wyprowadził się jakiś tydzień temu.

-Ohh- mruknęłam- Nie wie pan może gdzie można ja teraz znaleźć? Jestem jej koleżanką...pokłóciłyśmy się ostatnio i jakoś tak wyszło, że nie widziałyśmy się od jakichś dwóch tygodni. Chciałam ja przeprosić.

Blondyn chyba uwierzył bo powiedział

- Zostawiła gdzieś adres zaraz przyniosę- zniknął gdzieś w mieszkaniu i wrócił po chwili z pomarańczową karteczką w dłoni.

-Proszę bardzo- powiedział.

-Dzięki wielkie- uśmiechnęłam się i opuściłam kamienicę. 

Zerknęłam na adres. 

Harley Street 68 

Cóż, daleko nie ujechała. Zaledwie ulicę dalej. Postanowiłam, że ten mały kawałek się przejdę. Po niecałych piętnastu minutach stałam pod jej drzwiami. Zapukałam delikatnie. Po chwili otworzyła wysoka brunetka z niebieskimi oczami.

-Tak?- spytała.

- Jestem znajomą Harry'ego mogłybyśmy przez chwilę porozmawiać?

Nie wyglądała na przekonaną tym argumentem ale mimo wszystko wpuściła mnie do środka. 

- O czym chciałaś porozmawiać?- zapytała prowadząc mnie do salonu.

- O Niallu? Znasz go może?

- Czy znam? To mój chłopak.

Więc kim jest Ashley?


~~~~~~~~~~~~~~~
Oto jest trzynastka, mam nadzieje, ze nie pechowa :) Z tym rozdziałem do naszej układanki dochodzi jeszcze jeden mroczny wątek, więc powodzenia w główkowaniu jaki ma związek z historią :) Do zobaczenia ♥

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 12

- Harry? Nie śpisz?- szepnęłam podchodząc do niego.

- Mógłbym spytać o to samo, a nawet więcej na przykład co robiłaś z Niallem?

-Więc... On był pijany, a kiedyś czytałam, że jeden student po imprezie... w nocy zaczął wymiotować... i się zakrztusił bo robił to przez sen... no i zginął na miejscu. Niall zaczął wydawać jakieś dziwne dźwięki więc chciałam zobaczyć czy nic mu nie jest- uśmiechnęłam się słodko.

Kłamcą byłam od zawsze pierwszorzędnym. Harry nie wyglądał na osobę, która daje się tak łatwo omamiać ale chyba uwierzył bo odwzajemnił uśmiech.

- Dajmy na to, że ci wierzę- mruknął.

- Okej, fajnie- szepnęłam- Pomyślałam sobie, że w sumie to nie znam okolicy. Może mógł byś mnie oprowadzić?- zaproponowałam.

- Z przyjemnością, jutro?

- Może być jutro- przytaknęła i udałam się na górę.

Spróbowałam zasnąć, udało się choć już nad ranem obudziły mnie krzyki. Nikogo innego jak Ashley oczywiście.

- Nie, nie, nie! Ja chcę jogurt light!

Przetarłam oczy ręką i zwlokłam się z łóżka. Wyciągnęłam z walizki bluzę, którą wsunęłam a ramiona i zeszłam na dół. Wkroczyłam do kuchni gdzie Harry podśmiewając się pod nosem pił kawę, a Nial trzymając się za skronie musiał wysłuchiwać krzyków dziewczyny. Pewnie było to dla niego męczarnią bo zgadując po jego wczorajszym stanie miał sporego kaca. Uśmiechnęłam się do Harry'ego i wstawiłam wodę na herbatę. Ashley po wydaniu z siebie głośnego ''ugh!!!'' opuściła pomieszczenie i usiadła przed telewizorem w salonie, Niall wiernie za nią pobiegł. Styles pokręcił głową z dezaprobatą i udał się za nimi.

~*~

Siedzieli tam już ponad godzinę, zachowywali się bardzo głośno co tylko potęgowało moje zmartwienia. Pomimo hałasu Louis jeszcze nie wstał, dochodziła już dwunasta, a skoro wczoraj nie pił dlaczego spał tak długo. Wyszłam z kuchni i powoli wdrapałam się po schodach na górę. Zapukałam delikatnie do sypialni szatyna i po usłyszeniu cichego ''proszę'' weszłam do pokoju. Louis był dość blady, miał roztrzepane włosy i leżał zakopany w pościeli.

- Wszystko ok? Dość długo nie wstajesz.

Pokiwał lekko głową

- Źle się czuję- mruknął.

- Może coś zjesz, albo się czegoś napijesz?

- Herbatę poproszę- skinęłam mu głową i zeszłam na dół. W salonie było dziwnie cicho, rozejrzałam się po korytarzu na którym również nikogo nie było.

- Dziwne- szepnęłam.

- Co takiego?- mruknął głos przy moim uchu.

Podskoczyłam lekko i szybko się odwróciłam. Styles chyba lubi brać ludzi z zaskoczenia

- Nic, nic tak sobie mówię- powiedziałam.

Chłopak podążył za mną do kuchni. Śledził każdy mój ruch kiedy w końcu powiedział

- Musimy przełożyć nasze zwiedzanie, kazali nam wrócić do ośrodka ale wpadniemy z jakiś czas.

- Ok- odpowiedziałam. Nie ukrywając było mi na rękę, że się ich wszystkich pozbędę.

Skinął głową i poszedł najprawdopodobniej spakować walizkę. Wzruszyłam ramionami i zalałam torebkę z herbatą wrzącą wodą. Zaniosłam ją szatynowi do góry, posłał mi słodki uśmiech i jeszcze słodziej podziękował dodatkowo zdrabniając moje imię. Może to paranoja ale nie wiedzieć czemu miałam wrażenie, że Harry zabijał mnie wtedy wzrokiem. Dziwne rzeczy się tu dzieją. Kiedy w końcu opuścili dom westchnęłam z ulgą i spakowałam swoją walizkę uprzednio rezerwując najszybszy z możliwych lot do Londynu złożę dwóm paniom wizytę może od nich się w końcu czegoś dowiem.


~~~~
Mamy już 12! Yaaay ♥ Jest trochę krótki (trochę?, raczej bardzo) ale pocieszę was, że nie bez powodu. Po głowie chodzi mi drugie opowiadanie, też dość.. tajemnicze? Tak czy siak jeśli chcecie zobaczyć zwiastun nowego opowiadanie głosujcie w ankiecie obok lub piszcie w komentarzach do zobaczenia :)

Suprise!

Więc na początku chciałabym bardzo podziękować Natalii (link), która poświęciła czas, żeby wykonać dla mnie zwiastun. Więc opowiadanie ma teraz nowy (już drugi) zwiastun na, który serdecznie zapraszam (link). Możecie go również obejrzeć tu pod spodem. Co do rozdziału spodziewajcie się go dziś lub jutro ♥


środa, 19 lutego 2014

Rozdział 11

Znalezienie tej koszulki mocno mną wstrząsnęło. W końcu Niall zawsze był taki.. miły, a teraz co? To na pewno ta jego pseudo dziewczyna. Ashley bardziej wyglądała na osobę o zawistnym charakterze. Nie wiem co miała do Eleanor ale coś na pewno. Matko boska, mieszkam z porywaczami, mordercami czy kim tam są. Byłam pewna, że nie zmrużę dziś oka. Jak, skoro męczyła mnie świadomość, że najprawdopodobniej pozbyli się mojej przyjaciółki i to z przyczyn mi nie znanych. Teraz wszystko nabrało sensu, podrapane ramię Nialla, Ashley próbująca mnie zbyć i ten pamiętnik. Fakt nie mam pojęcia czy pamiętnik ma coś do sprawy zniknięcia El ale zapewne tak. W końcu Gemma zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale jak, kiedy  gdzie to się stało? Był tylko jeden sposób, żeby poznać prawdę.

Mama Harry'ego wyduszę z niej jakoś tą informację. Tyle, ze ona jest w Londynie, a ja? Nawet nie wiem jak ta mieścina się nazywa, na pewno jakoś po szwedzku. Z resztą nie opłacałoby mi się lecieć aż do Anglii na jeden dzień, przyjechać porozmawiać wyjechać. Teraz z kolei problem, że nie miałam znajomych w Londynie. Znałam, a nawet nie, tylko tego gościa. Liama. Był kolegą Harry'ego, co automatycznie wykluczało tą opcję. Na pewno by do niego zadzwonił. Wyszłam na korytarz dalej pustego domu. Wróciłam do pokoju Nialla. Był tam tablet, nie zwróciła na niego wcześniej uwagi bo byłam zbyt zajęta przeżywaniem szoku. Oczywiście przeszukałam potem rzeczy Eleanor i koszulka zniknęła. Pewnie sama się teleportowała do walizki Ashley.

Wracając do tabletu, były tam wszystkie kontakty Irlandczyka łącznie z niejaką Barbarą. Sprawdziłam jej adres podany pod e-mailem.

Londyn, Downing Street 112, 3.

Zapisałam sobie dane w telefonie i odłożyłam urządzenie na miejsce. Zeszłam na dół i z walizki Eleanor wyjęłam laptopa. Nie wiem jak go przemyciła do ośrodka, ale nie wnikam. Wróciłam do sypialni i wyszukałam trochę faktów o tym zespole. Wybrałam ich opisy:

Niall:
 "Ludzie przedstawiają go jako "niewinnego" ale tak naprawdę to taki nie jest."*

Tyle to wiem, coś ciekawszego internecie.

"Mówi we śnie''

To jest dobre. Męczony poczuciem winy na pewno coś wypapla przez sen. Wystarczy tylko czatować całą noc.

O innych członkach zespołu nie było nic interesującego. Przeglądałam strony dalej aż natrafiłam na ciekawy artykuł:

''Czy Louis is Harry rzeczywiście są razem?''

Nie chciało mi się go czytać, ale nazwa mówi za siebie. Padały podejrzenia o to, że coś ich łączy. Harry miał przyjechać sam dotarł z nim. Albo to prawda albo paranoja. Zważywszy na to, że moja koleżanka zniknęła i jestem w szoku raczej to drugie. Kiedy miałam się zgłębiać w ten temat usłyszałam, że wrócili, może po pijackich krzykach dziewczyny. Zeszłam do nich na dół. Ashley słaniała się na nogach, Niall wyglądał jakby było mu niedobrze, Louis pewnie prowadził, a Harry... Harry wyglądał na trzeźwego.  Blondyn położył się na kanapie,a jego dziewczynę Louis wtargał na górę. Kiedy wszystko mniej więcej ogarnęli. Udali się na górę, a ja razem z nimi. 

Czekałam w kolejce do prysznica, którego od dwudziestu minut okupywał Styles. W końcu kiedy wyszedł skierował się do sypialni, w której był już szatyn. 

- Będziecie spać razem?- zdziwiłam się.

Harry zatrzymał się w pół kroku, a dłonie automatycznie zacisnęły mu się w pięści. Zupełnie jakbym zapytała o coś o co nie powinnam.

- Tak- mruknął ściszonym głosem nawet się nie odwracając.

- Okej- mruknęłam uspokajającym tonem.

Ich zachowanie było coraz bardziej dziwne, jedni kradną rzeczy zaginionym osobą, drudzy wściekają się bez powodu. Udałam się pod prysznic, założyłam piżamę i najciszej jak umiałam udałam się na dół. Wolnym krokiem podeszłam do kanapy na której spał Niall. Mruczał cicho i posapywał ale nic nie mówił. W końcu z jego ust coś wypłynęło:

- Harry- jęknął. Przysunęłam się bliżej.

- Nie... mogę...lubię...jesteś...moim....kumplem...zrobię....ale

Może gdyby nie byłby pijany gadałby do rzeczy. Z jego bełkotu zrozumiałam tylko, że Harry to jego kumpel, a on coś zrobi. Wstałam właśnie, kiedy za mną zapaliło się światło. Odwróciłam się powoli, a moje oczy spotkały się z tymi Harry'ego, który ewidentnie oczekiwał wyjaśnień.

To wpadłam.




~~~~

* te fakty są wzięte z tej strony, ja tylko poprawiłam błędy ortograficzne

Więc jest rozdział. Wohoo! Ciekawi mnie czy domyślacie się już powoli co i jak. Głównie wszystkie fakty do powiązania są mniej więcej w tym rozdziale, ale podejrzewam, że na tym etapie naprawdę trudno je skojarzyć bo to tylko mały puzzel z tej wielkiej układanki, która jeszcze przed nami. Niektórzy mówią, że akcja za szybko sie rozwija. Zupełnie jakby to miałby koniec... a nie jest prawda? Liczę na komentarze i pozdrawiam ♥